Jako, że sport to moja pasja, a jego pojmowanie jest mocno ograniczone przez najpiękniejszą odmianę gry drużynowej na świecie, o czym innym mógłbym pisać?
RSS
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
Kreatorzy gry: Anglia

Kolejny mój wybór wydaje się być równie kontrowersyjny jak miało to miejsce w przypadku reprezentacji Argentyny. Ale przecież o to w tym wszystkim chodzi. Rozgrywanie akcji przez Anglików od zawsze ograniczało się bowiem do 'długiej' piłki posyłanej od obrońcy w kierunku wysokiego napastnika. Oznaczało to pominięcie linii pomocy, która ograniczała się głównie do zadań destrukcyjnych. Reprezentacja 'Albionu' za panowania Fabio Capello gra jednak najmniej angielski futbol w historii, a kluczowym jego elementem wydaje się być nie kto inny jak Frank Lampard.

I mówię to z pełnym przekonaniem. Dotychczas można było mieć wątpliwości, czy bardziej wyrazistą postacią w reprezentacji Anglii nie jest przypadkiem klubowy kolega Franka - John Terry. Jednakże po słynnej (aczkolwiek niechlubnej) aferze 'rozporkowej' wywołanej przez angielskie tabloidy sprawa wydaje się być jasna i klarowna. John Terry zamiast skupiać się na jak najlepszych występach w klubie walczy o 'twarz' i względy swojej żony. Odbija się to oczywiście na jego dyspozycji i ostatnie występy coraz bardziej skłaniają mnie do takiej opinii.

O tym, że to Lampard jest prawdziwym liderem i zarazem mózgiem reprezentacji prowadzonej przez Fabio Capello świadczą chociażby statystyki. W 19 meczach jakie Lampard rozegrał pod okiem włoskiego selekcjonera Anglik strzelił 6 bramek. Jeszcze bardziej okazale prezentują się jego klubowe osiągnięcia. Jest to już szósty sezon, kiedy Frank strzela co najmniej 20 goli. Razem w Premier League ma ich już ponad 100.


Anglicy są głodni gry na wielkim turnieju. Wystarczy powiedzieć, że nie udało im się awansować do ostatnich finałów Mistrzostw Europy w Austrii i Szwajcarii. Samego Lamparda nie trzeba dodatkowo mobilizować. W finałach Mistrzostw Europy w czterech spotkaniach zaliczył trzy trafienia. Tym samym słabo wyglądają jego osiągnięcia w finałach Mistrzostw Świata, bowiem w pięciu spotkaniach ani razu nie udało mu się pokonać bramkarzy rywali.

Zażegnany wydaje się być także konflikt interesów Lamparda i Stevena Gerrarda. I tu znowu ukłon w stronę Fabio Capello. Jest on bowiem pierwszym trenerem, który potrafił wyraźnie nakreślić zadania dla obu zawodników. Wcześniej jednoczesna gra obu piłkarzy zawsze oznaczała 'klapę'. W tym momencie nasuwa mi się tylko jedna myśl - szkoda że nie udało się osiągnąć tego wcześniej. Mistrzostwa Świata w RPA to ostatni 'Mundial' dla angielskiego 'Złotego Pokolenia' (zalicza się do niego m.in. Rio Ferdinanda, Stevena Gerrarda, Johna Terrego). Wszyscy pokończyli już 30 lat, a na ich głowach pojawiły się pierwsze siwe włosy.

Są to moim zdaniem główne czynniki, które wpłyną na dobrą grę Franka Lamparda w tych mistrzostwach. Przewiduję, że będzie on głównym kreatorem akcji reprezentacji 'Albionu'. Do jego zadań będzie należała przede wszystkim organizacja gry, rozdzielanie piłek i podrywanie drużyny do walki, a że Lampard potrafi to doskonale robić udowodnił już w wielu wcześniejszych spotkaniach reprezentacji.

piątek, 23 kwietnia 2010
Kreatorzy gry: Argentyna

Wybór tego piłkarza może być delikatnie kontrowersyjny. Szukając gracza kreującego grę, spoglądamy przede wszystkim na środek pola, bowiem głównym czynnikiem, który umożliwia 'playmakerowi' znakomity przegląd sytuacji jest pewnego rodzaju zawieszenie pomiędzy dwiema formacjami: linią obrony i ataku. W kadrze Argentyny jest jednak piłkarz o nietuzinkowych umiejętnościach, którego bez wątpienia można nazwać prawdziwym 'dyrygentem' gry całego zespołu. I wcale nie jest to pomocnik.

Juan Sebastian Veron i Roman Riquelme to wielcy piłkarze. W czasach swojej świetności ściągali na stadiony rzesze kibiców, którzy przychodzili by podziwiać ich wspaniałe zagrania. Pomimo tego, że najlepsze lata mają już za sobą, obaj ci zawodnicy pozostają w szerokiej kadrze 'Albicelestes' i mają spore szanse na wyjazd do RPA. Uważam jednak, że biegun kreatywnego rozgrywania piłki w reprezentacji Argentyny na dłuższy okres czasu przeniósł się z linii pomocy do ataku. Wszystko za sprawą genialnego, argentyńskiego piłkarza, który niewątpliwie burzy istniejący system i wykracza poza utarte wzorce rozgrywania piłki. Myślę, że nawet jak pominę teraz jego nazwisko i tak największy 'laik' piłkarski już w tym momencie wie o kim mowa.

Młody argentyński piłkarz ma wszystkie cechy idealnego 'playmakera'. Wystarczy przytoczyć słowa wieloletniego trenera Arsenalu, Arsena Wengera, który tak o nim mówi: 'To jest piłkarz z playstation. Naciskasz guzik i zrobi wszystko, łącznie z rzeczami niemożliwymi do zrobienia.' W podobnym tonie wypowiada się o nim jego klubowy kolega, Thierry Henry: 'Jest niewiarygodny. Jak ktoś z innej planety. I mówię to zupełnie poważnie. Widzę go na treningach i na meczach. On robi rzeczy, które nikomu nie przyszłyby do głowy. Jak nie wiesz, co zrobić, po prostu podaj mu piłkę i już możesz zacząć cieszyć się ze zwycięstwa.'

Wystarczy ocenić jego wpływ na drużynę FC Barcelony. Każdy losowo zapytany kibic odpowie: Jest piłkarzem nietuzinkowym, wielkim i jedynym w swoim rodzaju. Znamienne jest, że w wieku niespełna 23 lat osiągnął w piłce klubowej praktycznie wszystko. Inaczej ma się sprawa, kiedy młody piłkarz wyjeżdża na zgrupowania reprezentacji Argentyny. I tu tak naprawdę zaczynają się schody. W meczach 'Albicelestes' jest swoim własnym cieniem. W osiemnastu spotkaniach, które rozegrał w ramach kwalifikacji do finałów Mistrzostw Świata w RPA zaliczył 'zaledwie' cztery asysty i tyle samo trafień do bramek rywali. Dla każdego innego piłkarza byłby to całkiem przyzwoity rezultat. Jeśli chodzi o młodego gracza FC Barcelony jest to wynik średni, żeby nie powiedzieć słaby. Dlatego to właśnie na niego spada główna fala krytyki za niepowodzenia kadry Argentyny. Młodego zawodnika broni jednak kapitan reprezentacji, Javier Mascherano. Wedługo niego za wyniki narodowe odpowiada cała kadra, a nie tylko jeden zawodnik.


W tym miejscu należy sobie zadać pytanie: Co jest przyczyną tak diametralnie innych występów w drużynie klubowej a w reprezentacji narodowej? Jak dla mnie odpowiedź jest prosta, a winny tej sytuacji jest tylko jeden - obecny selekcjoner Argentyny, Diego Armando Maradona.

Nieśmiałbym podważyć umiejętności piłkarskich i osiągnięć legendy światowego futbolu. Śmiem jednak powątpiewać w jego zdolności menadżerskie. W przeciwieństwie do trenera FC Barcelony, Josepha Guardioli, Maradona nie potrafi ustawić zespołu pod genialnego młodzieńca. Zresztą jak człowiek mający tak ogromne problemy z własną psychiką może zapanować nad gorącymi głowami piłkarzy z Ameryki Południowej?

W zespole 'Albicelestes' młody reprezentant Argentyny czuje się zagubiony i wydaje się wypełniać zupełnie inne zadania niż te najbardziej dla niego naturalne, powierzane mu w klubie. A przecież wystarczy dać artyście tworzyć. Inna sprawa, że w Argentynie rozgrywać chce każdy. Odwołując się raz jeszcze do przykładu 'orkiestry' to właśnie w kwestii selekcjonera leży odpowiedni podział obowiązków. Jeśli uda się osiągnąć harmonię, i jasno nakreślić wszystkie zadania dla poszczególnych zawodników, drużyna 'Albicelestes' może być bliska osiągnięcia końcowego sukcesu.

Nie mam wątpliwości, że drużyna Argentyny to jeden z faworytów do mistrzowskiego tytułu. Jej występ na boiskach RPA jest jednak w pełni uzależniony od jednego zawodnika. Jest nim oczywiście Lionel Messi. Należy pamiętać, że pomimo swojego ogromnego geniuszu, Messi wciąż pozostaje człowiekiem, chociaż co do tego ostatniego stwierdzenia z biegiem czasu nabieram coraz to większych wątpliwości.


czwartek, 22 kwietnia 2010
Aby orkiestra dobrze grała

'W stanie kreatywnego uniesienia człowiek znajduje się poza czasem i przestrzenią. Opuszcza się na dno studni podświadomości, skąd wydobywa to, co zazwyczaj jest poza jej zasięgiem. Następnie łączy to z codziennym doświadczeniem, a efektem jego pracy jest dzieło sztuki.' - tak zwykł mawiać angielski pisarz i nowelista - E.M.Forster. Pomimo tego, że cytat ten odnosi się do literatury, jego odwzorowanie można znaleźć także w piłkarskim świecie.

Nie ulega wątpliwości, że gracze kreatywni stanowią najbardziej pożądany element składowy każdej drużyny piłkarskiej. W tym aspekcie nie ma znaczenia czy mowa jest o piłce klubowej czy reprezentacyjnej. Piłkarze kreatywni poprzez swoje nietuzinkowe zagrania stanowią bowiem 'kwintesencję' futbolu. Są uwielbiani przez fanów i pielęgnowani przez trenerów niczym 'róża' przez Małego Księcia. Wszystko dlatego, że we współczesnej piłce istnieje tak niewielka ilość piłkarzy potrafiących zastosować się do przytoczonego cytatu. Innymi słowy tylko garstka wybitnych piłkarzy potrafi osiągnąć to, co pozostaje poza zasięgiem innych i stworzyć prawdziwe dzieło sztuki. Dzieło doskonałe.

Drużyna aspirująca do miana najlepszej na świecie musi posiadać w swoich szeregach takiego zawodnika. Warto zaznaczyć, że celowo użyłem tutaj liczby pojedynczej. Wystarczy przywołać banalny przykład orkiestry symfonicznej kierowanej przez dwóch dyrygentów. Jeden narzucałby własne tempo, w indywidualny sposób interpretując nuty. Drugi zrobiłby to zupełnie inaczej. W takiej orkiestrze panowałby istny harmider, a poszczególni muzycy czuliby się zagubieni. Całe przedstawienie zakończyłoby się klapą. Analogicznie sytuacja wygląda na boisku piłkarskim. Każdy z dwóch kreatywnych graczy posiadałby swój wyjątkowy pomysł na grę, wizję rozgrywania akcji i własne tempo gry. Podobnie jak muzycy, piłkarze nie potrafiliby dostosować się do takiej sytuacji.

Aby więc cieszyć się z końcowego efektu, należy i w tym i w tym przypadku pozwolić tworzyć jednemu artyście. Oczywistym pozostaje fakt, że w razie nieobecności pierwszego dyrygenta, powinien znaleźć się jego następca. Kluczowe jest jednak, żeby zarówno w operze jak i na boisku piłkarskim przebywał i tworzył tylko jeden, dominujący 'dyrygent'.

O graczach kreatywnych można napisać książkę. Jednak nawet wtedy nie wyczerpałoby się całkowicie tematu. Nie tym więc pragnę się zająć. Tematem moich analiz ma być zaprezentowanie takich 'dyrygentów' w poszczególnych zespołach, które moim zdaniem mają największe szanse na zdobycie mistrzowskiego tytułu. Kolejność pozostaje przypadkowa.

Tagi: playmaker
18:32, liman.jan
Link Komentarze (1) »
W oczekiwaniu na wielki finał...

Każdy szanujący się piłkarski kibic wie, że wielkimi krokami zbliża się najważniejsza impreza piłkarska świata. Do finałów Mistrzostw Świata w RPA - bo o tych rozgrywkach mowa - pozostało już tylko 49 dni. Przyszedł więc czas na pierwsze analizy dotyczące składów drużyn aspirujących do mistrzowskiego tytułu. Jako początkujący dziennikarz, a przede wszystkim zapalony kibic piłkarski pozwolę sobie na drobne dywagacje, które przybliżą moją opinię na temat najbardziej wpływowych graczy drużyn mierzących w końcowy sukces.

Swoją serię wpisów podzieliłem na zadania powierzane zawodnikom, a także na poszczególne formacje. Zacznę od analizy ról pełnionych na boisku. Pierwszy wpis dotyczyć będzie graczy kreatywnych, czyli popularnych 'playmakerów'. Następnie przybliżę najbardziej wpływowych i charyzmatycznych kapitanów, którzy dbają o morale i nastawienie zespołu, a także stanowią niejako 'wysłannika' trenera na boisku. Kolejne wpisy będą już dotyczyć poszczególnych formacji. I tak pod 'nóż' pójdą bramkarze, następnie liderzy linii obronnej, boczni defensorzy, zawodnicy od tzw. 'brudnej roboty', skrzydłowi, a na koniec najbardziej bramkostrzelni napastnicy.

Życzę miłej i owocnej lektury.